Makijaż ślubny, Sesja w plenerze, Wizaż

Przygotowanie ślubne u Bernadki w Witowie

Cześć:-)

Zastanawiam się czasami, czy ktoś tu jeszcze zagląda? Jeśli mielibyście to robić, biorąc pod uwagę moją częstotliwość dodawania nowych postów to chyba byłoby bardzo kiepsko. Nie będę wymyślać jakichś głębszych usprawiedliwień, po prostu życie codzienne….rodzinne, zawodowe pochłania tak bardzo, że brakuje czasu na inne, powiedzmy mniej istotne rzeczy. Do tego majowa depresyjna pogoda jakoś nie popychała zbytnio do działania. Ale wreszcie czerwiec przywitał nas taką pogodą jaka na ten okres powinna już dawno zawitać. Także dzisiaj słońce, oby jak najdłużej:-)

Pomyślałam sobie dzisiaj, że może zaproszę Was do…Witowa:-) Tak, do miejscowości, w której mieszkam prawie 5 lat. To właśnie tu, w zeszłym roku, w lipcu miałam przyjemność brać udział w przygotowaniach ślubnych u Bernadetty. Pogoda tego dnia była taka właśnie jak dzisiaj, cieplutko i pięknie. Z Bernadką znałam się już wcześniej. Był taki czas (co prawda krótki, ale jednak był), że kilka razy w tygodniu wybierałyśmy się na jogging. Tak, ja i jogging? Pewnie niejedna moja znajoma jak to teraz czyta właśnie parsknęła śmiechem! Ale była to kolejna z moich prób poszukiwania aktywności fizycznej, którą pokocham:-) niestety była to miłość krótka i nie do końca odwzajemniona, (haha), ale…poszukiwania innej trwają:-D Za to formę wspomnianej tu Panny Młodej można tylko pozazdrościć! 10 km dla Bernadki było pestką.

Ale wracając do przygotowań.  Miałam okazję pomalować też siostry i kuzynkę Bernadki. Była to wspaniała okazja, by znowu poszerzyć krąg nowych znajomych. Pomimo tego, że mieszkam w Witowie prawie 5 lat to tak naprawde dopiero od niedawna zaczynam się czuć tu jak „u siebie”. Głównie też za sprawą innej podjętej przeze mnie pracy, w której dopiero poznałam okolicznych mieszkańców, i sąsiadów. Jeśli chodzi o wizaż, zawsze staram sie wykonać swoją pracę jak najlepiej, włożyć w nią wszelką wiedzę i serce, ale mam też wrażenie, że często przed „swoimi” towarzyszy nam większy stres, aby wszystko poszło jak należy. Mam nadzieję, że efekt końcowy i zdjęcia Wam się spodobają.

W tym miejscu chciałam serdecznie podziękować Bernadce za zaufanie, bym to ja towarzyszyła jej w tym wyjątkowym dniu oraz za przesłane fotki, którymi dzisiaj mogę się tu z Wami podzielić.  Dodam jeszcze, że autorem tych pięknych ujęć jest pan Robert Worwa, na  którego stronę www Was także serdecznie zapraszam. Także nie zanudzam, tylko zapraszam na relację.

Bernadka i Wojtek właściwie już za moment będa świętować swoją 1.rocznicę ślubu, także życzę wszystkiego najlepszego:-)

Pozdrawiam serdecznie, i do kolejnego postu!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *